Święta Wielkanocne w Złoty Strug Pluski / Ostern in Pluski

Zapraszamy na Święta do Plusek, przygotowaliśmy dla Państwa świąteczną ofertę w rodzinnej atmosferze. Szczególną uwagę zwróciliśmy na dzieci. Będą mogły szukać w ogródku jajek wielkanocnych, bawić się z króliczkami…Zapraszamy.

Genießen Sie die Feiertage in Plautzig, wir haben für Sie ein festliches Angebot in familiärer Atmosphäre vorbereitet. Besondere Aufmerksamkeit haben wir auf die Kinder gelegt, sie können bei uns im Garten Ostreier suchen, mit den Kaninchen spielen u.a.. Herzlich Willkommen.

Na łyżwy / Eislaufen

W tym roku się udało, był piękny lód do jazdy na łyżwach. A do tego było ciepło, świeciło słońce i skusiło odważnych do kąpieli lodowych, a nawet przepływania pod lodem od przerębla do przerębla. To nie dla mnie, wolę łyżwy.

Dieses Jahr hatten wir Glück, es war schönes Eislaufen. Und es war warm dazu. Die Sonne verführte manche zum Versuch unter dem Eis zu tauchen.  Es ist nichts für mich, ich laufe lieber Schlittschuh.

mutige

 

Artykuł w „Made in Warmia & Mazury”

Wystrugana pasja?                                                                                                              Kiedyś był to zwykły dom ze stolarnią. A dzisiaj?

Stworzyliśmy miejsce, gdzie człowiek nigdy nie będzie samotny, bo zawsze jest z kim pogadać, poznać kogoś ciekawego, zastanowić się nad życiem, snuć niekończące się plany?.. Chcemy tu sobie żyć, jeść, tańczyć, koncertować.

    Stolarnia dała nazwę – Złoty Strug. Taka wystrugana złota robota.. Dzisiaj już wypracowali sobie powiedzenie przy realizacji kolejnych pomysłów – że musi być „strugowo”, czyli zawsze tak samo w tym samym stylu. A co w tym klimacie siedzi?
Proste – ludzie i ich wnętrze. Złoty Strug powstał w wyniku marzeń, a nie jako biznes, który ma mnożyć zyski w kolejnym sezonie. Gospodarze prowadzą go jak dom, a że ludzie przyjeżdąją na nocleg i na jedzenie, to można dzięki temu pomnożyć pasję.
Ściany niezwykłego, prawie stuletniego domu w Pluskach przy ul. Jeziornej 83, przesiąknięte są klimatem przedwojennego sklepu cynamonowego.  Do czasów wkroczenia Armii Czerwonej Anton Marx prowadził tu sklep kolonialny. W czasie wojny zaś w nielegalnym klubie pokerowym ludzie tracili majątki. Potem na przeszło trzy dekady nic tu ciekawego nie przyciągało. Działalność prowadziła Gminna Spółdzielnia „Samopomoc Chłopska”.
      Tymczasem w Nowej Wsi, do której z Plusek zaprzęgiem można dojechać w dwie godziny, dorasta Teresa Rokicka, przyszła studentka Politechniki Gdańskiej. Wybierze kierunek budownictwo wodne i morskie. We Wrzeszczu będzie wpadać do kawiarenki  ?U Wandy?. Posiedzieć, posłuchać płyt z szafy grającej, zjeść pyszny sernik na zimno . – Marzyłam wtedy, by mieć kiedyś coś takiego swojego – wspomina mi dzisiaj, kiedy siedzimy przy świecach w kącie, obok starego pianina w sali Złotego Struga. Jest bardzo późno, a goście  zjeżdżają. Syn Adam, który pomaga prowadzić „Strug” mówi, że u nich nie liczy się czasu, kiedy są otwarci, a raczej czas, kiedy są zamknięci. I dodaje po chwili, że to jakieś 4-5 godzin na dobę.
       Złoty Strug to restauracja, może pub, pokoje do spania, ale też i miejsce z mocnym akcentem muzycznym. Dlatego w okolicy mówią, że Strug to jak otwarty dom kultury. Zachodzą tu ludzie, którzy i niczego nie zamawiają. Bo chcą tu zajść. Chcą latem popływać, przyjść do ogrodu i posiedzieć obok równo poukładanego drewna, pachnących porzeczek, chodzących kaczek i królików. A zimą, przez drewniane okno, obserwować biegających  na nartach turystów.
       I dobrze, że do tego okna doszedłem, bo to ważne dla tego domu. Otóż w 1982 roku, ojciec Teresy Rokickiej, kupił dom w Pluskach. Nic specjalnego. – Przywiózł nas tu traktorem z dwoma przyczepami. W jednej było drewno na opał, w drugiej stare meble, pierzyny i my – opowiada moment przeprowadzki z Nowej Wsi. Zrobili kursy stolarskie i w domu założyli z mężem stolarnię. To m.in. z tamtego kresu pochodzą obecne okna.
        Pluski zaczęli odwiedzać dawni Warmiacy. Czasem zaszli z pytaniem gdzie tu można coś zjeść. I zwykle słyszeli: – Tu jest komuna, więc nigdzie, tu nie ma restauracji.
Teresa Rokicka: – Wtedy pojawił się pomysł, czy nie ugościć tych przyjezdnych. I szybko zaczęliśmy… płakać. Bo przychodziło tu tyle ludzi, że nie umieliśmy tych tłumów opanować.
        Na dobre wystartowali w 1994 roku.( 1 maja 2014 obchodzimy 20-lecie) Dzisiaj przyjeżdżają dzieci pierwszych klientów. Do czego wracają? Do atmosfery? Klimatycznych wnętrz? Nad wystrojem Złotego Struga od kilku lat czuwa Eryk Werner, partner Teresy Rokickiej, designer, który inspirację do Plusek zwozi ze świata. Razem jeżdżą po targach i skupują szafki, świeczniki, obrazy, stoły. – Stworzyliśmy takie miejsce, by ludzie przyjeżdżali tu zapomnieć o troskach i problemach – wtrąca.
      Lokal upatrzyli też sobie  artyści i muzycy, okoliczni i nie tylko, grały tu zespoły z Norwegii, Włoch i Paryża. Goście ze stolicy potrafią przyjechać tu specjalnie na jeden dzień. Czasem  tylko po to, by popracować w zaciszu lub poczytać prasę. Chodzi się tu jak po domu, można sobie napalić w kominku, pograć na pianinie, skosztować regionalnych potraw z dziczyzną, grzybami, owocami runa leśnego?, albo zabrać je w słoiku do domu. Stoły są trochę starte zębem czasu, serwetki ręcznie robione, podłogi wydeptane, a blat na barze ma już chyba wgębienia od łokci.

Tekst: Rafał Radzymiński                                                                                                        Obraz: Joanna Barchetto

 

 

Wigilia/ Heiligabend

Ale była Wigilia, jak nigdy, dużo nas było, my i goście hotelowi. Wspaniała kolacja, życzenia, Mikołaj rozdawał prezenty, śpiewaliśmy kolędy. Na Pasterkę pojechaliśmy wszyscy do kościoła w Orzechowie, było bardzo dużo ludzi, ledwo znaleźliśmy miejsce siedzące.

Aber es war Heiligabend, wie noch nie, wir waren viele, unsere Familie und Hotelgäste. Wundervolles Abendessen, Wünsche, Weihnachtsmann verteilte Geschenke, wir sangen Weihnachtslieder bei Musik am Klavier. Zur Mitternachtsmesse sind wir in die Kirche nach Orzechowo gefahren, es gab eine Menge Leute, man konnte kaum einen Sitzplatz  finden.

Zima w Pluskach/ Der Winter in Pluski

Zimy nie ma, te zdjęcia były zrobione 6 grudnia 2013. Tak naprawdę to się cieszymy, nie wydamy pieniędzy na olej opałowy, mniej drewna spalimy w kominkach, drogi nie będą oblodzone. Ale na pewno jeszcze do nas przyjdzie i da nam się we znaki, jak co roku, najpierw da nam nadzieję, że nie będzie tak źle, a potem dowali, 30 stopni mrozu i to zaoszczędziliśmy spalimy w 3 dni. Der Winter ist  nicht gekommen, diese Bilder wurden am 6. Dezember 2013 gemacht. Also wir sind wirklich froh, dass wir weniger Geld für Heizöl ausgeben , weniger Holz in Kaminen verbrennen , die Straßen nicht eisig werden. Aber sicherlich kommt noch das Elend, wie jedes Jahr, zuerst gibt er uns Hoffnung, dass es nicht nicht so schlimm sein wird, und dann, 30 Grad unter Null, und das was wir gesparrt haben verbrennen wir in 3 Tagen.

Znowu święta, ….Wieder Weihnachten…

Doczekałam się świąt, myślałam, że nigdy nie nadejdą. Tego roku jestem wyjątkowo zmęczona, ledwo zipię. A teraz jest tak przyjemnie, leniwo i ciepło. Robię tylko to na co mam ochotę, śpię, jem, spaceruję, leżę….Mamy już ubraną choinkę, od dwóch tygodni, aby skrócić oczekiwanie. Dawniej żyło się o wiele wolniej, a teraz każdy pędzi, bez wyjątku, nieważne jaki wykonuje zawód. Moi rodzice mieli gospodarstwo rolne i zimą zawsze odpoczywali, rano wstawali do krów i świń, karmili je, potem przerwa przedobiednia, o 12 obiad, po obiedzie znowu wypoczynek, o 18 oporządzenie zwierząt, wieczorem miłe wylegiwanie się na szezlongu (dawnej kanapie). Dzieci biegały, bawiły się, ani razu nie mieliśmy grypy bo z nikim się nie kontaktowaliśmy- jedynie z babcią, która mieszkała 3 domy dalej. Poza naszym domem i oborą nie znaliśmy świata, do czasów szkolnych oczywiście. Żyliśmy rytmem pór roku, które miały największy wpływ na nasze życie. A najfajniejsza była zima, zaspy, zawieje śnieżne, jabłka prażone na trociniaku (beczka z trocinami, która ogrzewała pokój) i oczywiście święta. Ich habe die Feiertage erreicht, ich dachte, sie würden nie kommen. Dieses Jahr bin ich sehr müde, ich lebe noch kaum. Und jetzt ist es so schön, faul und warm. Ich tue nur das, für was ich Lust habe, ich schlafe, ich esse, ich gehe, ich liege …. Der Weihnachtsbaum ist seit 2 Wochen geschmückt, um die Wartezeit verkürzen. In der Vergangenheit war das Leben viel langsamer, und jetzt rasen und stürzen alle auf die Arbeit, ohne Ausnahme, egal was man macht. Meine Eltern hatten einen Bauernhof, in Neubartelsdorf . Im Winter sind sie immer morgens früh aufgestanden,  sind zu Kühen und Schweinen gegangen, fütterten sie sie, dann ruhige Vormittagspause, 12 Mittagessen, danach Nachmittagsschlaf, ca. 18 Uhr bekommen die Tire die Aufmefksamkait unserer Eltern. Wieder ausgestreckt auf einer altenChaiselongue . Kinder liefen herum, spielten miteinander. Niemals hatten wir eine Grippe, weil wir außer Haus und Stal nichts gesehen haben. Kontakt hatten wir nur mit unserer Oma, die drei Häuser entfernt wohnte. Wir lebten im Rhythmus der Jahreszeiten, die den größten Einfluss auf unser Leben hatten. Und am schönsten war der Winter, Draußen wehte der Schnee, rundherum nur Schanzen. Wier haben Äpfel auf einem Sägemehlofen gebraten und auf Wiehnachten gewartet. Das schöne, ruhige Leben dauerte bis zu der Schulziet, dann war alles vorbei. 

 

 

Wesołych Świąt- Frohe Weihnachten